Znalazłem w końcu troszkę czasu i wybrałem się na tę znaną i głośną imprezę, która odbywa się corocznie w mieście Wolin, na jednej z polskich wysp - Wolinie.

Już w okolicach Wolina zaskoczyła mnie ilość wiatraków, które znalazły swoje miejsce właśnie tutaj. Bardzo mi się to spodobało,popieram w 100% taki sposób pozyskiwania energii i nie uważam, aby wiatraki te w jakiś szczególny sposób szpeciły okolicę.

Bardzo spodobało mi się nabrzeże, na którym zacumowało sporo jachtów na czas imprezy.


Z tego brzegu widać było już na "horyzoncie" teren imprezy, choć trzeba przyznać, że atrakcji nie brakowało w całym mieście.



Aby dostać się na "świętą" ziemię, należało pokonać most, zbudowany przez naszą dzielną armię.

Widoki z mostu były zachęcające.


Po wkroczeniu na teren wyspy (a w zasadzie półwyspu) - przenosiliśmy się kilka wieków wstecz.





Od kilku dobrych już lat (tegoroczny to już 13 zlot) z całej Europy przybywają w to miejsce grupy rekonstrukcyjne i hobbyści, aby "poudawać" nieco, że dziś wcale nie jest 2007 rok. Wśród gości można było usłyszeć takie języki jak angielski, niemiecki, szwedzki, białoruski, rosyjski, ukraiński. Przygotowano wiele pokazów - tworzenie narzędzi starymi metodami, ogromny wybór i wyrób ówczesnych potraw, pokazy sztuki walki, bitwy wojowników, pokazy konne i inne atrakcje.

Było gorąco...


Nie tylko ze względu na walkę, ale jak się ma 50 kg na sobie i jeszcze trzeba na koniu....

Bardzo spodobała mi się prezentacja grupy ze Szwecji, która pokazywała gry i zabawy Wikingów. Lider grupy bardzo fajnie to określił - gry i zabawy z czasów, gdy jeszcze nie było Nintendo.




Bardzo atrakcyjnie wyglądali też (jak się domyślam) Ukraińcy

Większość z wyrobów można było kupić, ceny - zdecydowanie mocno dzisiejsze.....

Zmęczeni wojownicy muszą odpocząć - ten wyjątkowo z dziwną bransoletą na ręku


A jak ktoś chciał, mógł sobie popływać...

Pod względem modelarskim było również ciekawie, można było spotkać wiele ciekawych okazów oręża, sam nabrałem ochoty na zrobienia zdobionego miecza w Rhino.
Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie przeogromny wybór gastronomii towarzyszący imprezie, można było zjeść naprawdę najróżniejsze rzeczy. Kuchnia litewska, staropolska, duży wybór ryb, grill - to tylko niektóre propozycje dla głodomorów.
Przytłoczył jednak tłum, było bardzo dużo ludzi, a ze Szczecina jechałem te 70 km 2,5 godziny!!!
Ogólnie - impreza miała charakter jarmarku i festiwalu, z mnóstwem imprez towarzyszących.
Z pewnością warto było wybrać się i spędzić trochę chwil w Wolnie, za rok też pojadę (:-).